REFLEKSJE CIOCI POCZYTAJKI

W Światowym Dniu Książki dla Dzieci opowiem Wam o moim autorskim projekcie „Poczytajki w Przedszkolu”.

Jestem mamą czwórki dzieci i z doświadczenia wiem, jak ważne jest wspólne czytanie. Czytałam swoim dzieciom i był to nie tylko bezcenny czas spędzony razem, ale też inwestycja w nie. Najwyraźniej widać to po mojej najmłodszej córce. Po starszych dzieciach zostało sporo kolorowych książeczek, a Gabrysia, odkąd skończyła pół roku zaczęła się nimi interesować. Do tego stopnia, że chciała, żeby jej czytać w kółko i na okrągło. Dla nas, rodziców było to trochę uciążliwe, bo bądźmy szczerzy, czytanie ciągle tych samych książeczek było nie tylko nudne, ale zajmowało też mnóstwo czasu. Czytaliśmy więc na zmianę, angażowaliśmy babcie i starsze dzieci. A inwestycja szybko zaczęła się zwracać – Gabrysia baaardzo szybko zaczęła mówić, miała świetną pamięć, używała słów i zwrotów zapamiętanych z książeczek. Nie raz patrzyliśmy na siebie z uśmiechem słysząc z jej ust jakieś wyszukane słowo bardzo trafnie użyte w odpowiedniej sytuacji. Rodzinną anegdotą stało się stwierdzenie starszej córki, „Mama, Gabrysia (a miała wtedy 1,5 roku) ma bogatsze słownictwo, niż niektórzy chłopcy z mojej klasy (wtedy ósmej).

Gabrysia do tej pory uwielbia czytanie. Wiele ulubionych książek zna prawie na pamięć. Chętnie sięga po nowe. Bardzo lubi słuchać audiobooków. Jako mama widzę, jaki wpływ ma na nią czytanie – jest ciekawa świata, ma świetną pamięć, bujną wyobraźnię, sporą wiedzę czerpaną właśnie z książek. Nie ma problemu, żeby nazwać swoje uczucia czy wyrazić myśli.

Przykład Gabrysi stał się dla mnie inspiracją do stworzenia projektu „Poczytajki w Przedszkolu”. Z racji swojej pracy mam do czynienia z książkami i mam świadomość ogromnego wpływu, jaki wywierają na ludzi w każdym wieku. Ale żeby nastolatek czy dorosły człowiek czytał musi mieć zbudowany fundament w postaci czytania w dzieciństwie (od tej reguły oczywiście zdarzają się wyjątki)

Uważam, że z książką trzeba wychodzić już do najmłodszych dzieci, w myśl zasady, że „czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał”. Odwiedzając przedszkola czy w ramach Poczytajek czy Tygodnia Czytania Dzieciom jestem w stanie już przy pierwszej wizycie stwierdzić, które dzieci mają kontakt z książką w domu – potrafią się skupić, uważnie słuchają, słuchają przede wszystkim ze zrozumieniem, bo są w stanie potem odpowiedzieć na pytania. I przede wszystkim są ciekawe tego, co im czytam. Takie umiejętności zapewnią im świetny start w szkole i ułatwią naukę.

Panie w przedszkolach oczywiście też czytają dzieciom w ramach zajęć, co jest nieocenione, bo dzięki temu dzieci systematycznie stykają się z książką. Ale odwiedziny pani z biblioteki (zyskałam nawet przydomek Ciocia Poczytajka) dodają trochę innego wymiaru wspólnemu czytaniu, (nie żebym była jakąś wyjątkową osobistości), ale jak przychodzi ktoś z zewnątrz, to jest jednak tak jakoś inaczej. No i pani przynosi inne książki, niż te, które są w przedszkolu.

 Na początku akcja „Poczytajki w Przedszkolu” polegała na doraźnym odwiedzaniu przedszkoli, które zgłosiły chęć wzięcia udziału w projekcie. W tym roku systematycznie współpracujemy z Miejskim Przedszkolem nr i i Miejskim Przedszkolem nr 2 w Przasnyszu oraz z grupą Malarzy w Przedszkolu „The Academy of Smurfs”. Stwierdzam, że ta systematyczność daje jeszcze lepsze efekty, niż doraźne czytanie. Widzę, jak grupy stają się bardziej zdyscyplinowane, jeśli chodzi o słuchanie, że coraz więcej dzieci słucha z zainteresowaniem, nawet przyłączają się te, które na początku nie były zbytnio zainteresowane. Dzieciaki proszą nawet, aby kontynuować czytanie o przygodach jakiegoś bohatera na kolejnych spotkaniach.

Wspólne czytanie buduje także więź, której nie zastąpi żadna technologia. W świecie pełnym ekranów i pośpiechu książka staje się czymś wyjątkowym. To moment zatrzymania, skupienia i bycia razem. Nawet kilkanaście minut dziennie może mieć ogromne znaczenie. Jak już mówiłam, to inwestycja, która procentuje przez całe życie.

 Książka jest też naszym (rodziców) sprzymierzeńcem w wychowaniu, bo to książki pozwalają dzieciom zrozumieć różne perspektywy, przeżywać emocje bohaterów i odkrywać, że każdy człowiek ma swoją historię. Dzięki temu wychowujemy nie tylko mądrych, ale też wrażliwych i otwartych ludzi.

Na zakończenie chciałabym podkreślić jedno: nie trzeba być ekspertem, nie trzeba mieć idealnej dykcji ani ogromnej biblioteki. Wystarczy chęć, odrobina czasu i obecność. Bo dla dziecka najważniejsze nie jest to, jak czytamy — ale że jesteśmy obok. Dlatego czytajmy dzieciom.

Agnieszka Leszczyńska

Cookies and privacy policy

The website uses cookies for the purposes necessary for the proper operation of the site, customization of the site to individual user preferences and statistics. Disabling the storage of cookies is possible in the settings of each web browser, so that no information will be collected. If you do not agree to save information in cookies, you should leave the site.

Select the cookies you accept:
Return